rys 10

Monika Rubaniuk- "Epidemia" wywiad i zaproszenie na wystawę

Motywem przewodnim wystawy jest Epidemia, którą poddaje parafrazie i interpretacji w szkle wrocławska artystka, Monika Rubaniuk. Ekspozycja nawiązuje do tematu wiodącego zarówno poprzez formę obiektów szklanych, jak i ich usytuowanie niczym kolonii czy ognisk zapalanych, które rozprzestrzeniając się, angażują całą przestrzeń Galerii Szkła i Ceramiki.

 

logo

Rzeźby - obiekty szklane prezentują jednorodny charakter formalny, oscylując wokół biomorficznych kształtów, których nieregularna struktura, złożona z multiplikowanych kawałków szkła nadaje im niepokojący i drapieżny charakter. Obłe, z pozoru miękkie formy skontrastowane są z ostrymi krawędziami szkła, nawiązując tym samym do świata natury, zwłaszcza do mikrosfery wirusów i bakterii. Monika Rubaniuk czerpie inspiracje z przyrody niemal od początku swojej twórczości, przedstawiając związane z nią zjawiska w uproszczony, skodyfikowany sposób. Jej prace bardzo często tworzone są z myślą o krajobrazie naturalnym, w którym zostają usytuowane. Zawieszane na drzewach, układane w trawie czy wbijane fragmentarycznie w ziemię stają się naturalną kontynuacją otaczającego świata (Chochoły, Kokony, Chmura deszczowa, Sople, Kamienie, Kapusta). Wówczas nabierają one innego znaczenia, zyskując biologiczne konotacje i stając się częścią przestrzeni, w której funkcjonują.

 

ep 1      ep 2      ep 4

 

Kuratorka Ewelina Kwiatkowska

 

Rozmowa z Moniką Rubaniuk.
 
Ewelina Kwiatkowska: Rzeźba sama w sobie jest złożoną i niełatwą dziedziną sztuki, która często wymaga siły fizycznej. Jak to się stało, że stałaś się rzeźbiarką, w dodatku pracującą w szkle?

Monika Rubaniuk: Trudno powiedzieć, czemu akurat wybrałam szkło. Zapewne złożyło się na to wiele czynników. Odkąd pamiętam interesowały mnie kierunki artystyczne, a kończąc liceum musiałam dokonać wyboru, gdzie dalej chcę się kształcić. Myślę, że wybrałam szkło, bo wówczas wydawało mi się atrakcyjne. Ponadto w całej Polsce tylko wrocławska uczelnia posiadała w swoich strukturach Wydział Szkła i Ceramiki.

E. K.: W jakiej mierze Twoja sztuka jest świadoma, a w jakiej rodzi się z intuicji?

M. R.: Przez długi czas wydawało mi się, że proporcje rozkładają się na dziewięćdziesiąt procent  intuicji i dziesięć procent świadomości. Dzisiaj jednak te zależności uległy zmianie. Wynika to przede wszystkim z większej wiedzy, doświadczenia i mojego kontaktu ze sztuką. Moje pierwsze wystawy były w pełni kreowane przez intuicję. Dziś jest trochę inaczej. Intuicja jest dla mnie ważna. Często się nią kieruję, nie tylko w sztuce, również w życiu codziennym. Stanowi dla mnie pewien rodzaj procesu twórczego.

E. K.: Czy sztuka jest dla Ciebie imperatywem?

M. R.: To trudne pytanie. Często żartuję, że imperatywem jest praca, bo cały czas balansuję na granicy pracoholizmu. Ale mówiąc poważnie, to myślę, że tak. Na co dzień prowadzimy z mężem pracownię szkła, która ma charakter bardziej rzemieślniczy i usługowy. Wykonujemy prace ze szkła na zlecenie, a to pochłania bardzo dużo czasu i energii. Mogłabym na tym poprzestać, jednak nie potrafię i nie chcę. Sztuka jest dla mnie ważna i dlatego poświęcam jej wolny czas. Ciągła praca, poszukiwanie, zajmowanie się sztuką wiąże się z byciem artystą, z  potrzebą samorealizacji i rozwoju.

E. K.: Skąd czerpiesz inspiracje? Czy wynikają one z wewnętrznych przeżyć czy są wynikiem bodźców zewnętrznych?

M. R.: To wciąż się zmienia. Po studiach szukałam inspiracji w naturze, odnosiłam się do niej  niemal dosłownie, dziś dalej z niej czerpię, jednak interpretacja jest bardziej swobodna.

E. K.: To też wiąże się z moim kolejnym pytaniem, o sposób ekspozycji Twoich prac.  Bardzo często umieszczasz je w otwartej przestrzeni ogrodów lub parków. Czy w ten sposób chcesz podkreślić ich konotacje z naturą czy wynika to z niechęci do ograniczeń, jakie dają ściany galerii czy muzeum?

M. R.: Czerpałam inspirację z przyrody. Chciałam być w tym wiarygodna i konsekwentna, dlatego też zrodził się pomysł, by umieszczać prace w ogrodach. Czułam, że jest to najlepsze miejsce, zwłaszcza, że same tytuły sugerowały ich naturalną ekspozycję. Dziś zmieniły otoczenie. Przygotowując się do wystawy Epidemia, chciałam by moje prace były ograniczone przez ściany. Dziś staram się skupić na formie, nie chcę przekładać natury w sposób dosłowny na szkło, a tworzyć własne konstrukcje o charakterze rzeźbiarskim. Przez lata pokazywałam swoje szklane obiekty na zewnątrz, dziś wolę zamkniętą i czystą przestrzeń galeryjną.

E. K.: Co jest punktem wyjścia w powstawaniu Twoich prac? Czy posiłkujesz się przygotowanymi wcześniej projektami lub szkicami?

M. R.: Szkicuję, jednak praca ze szkłem powoduje, że nie da się do końca przewidzieć kolejnych etapów powstawania pracy. Wykonanie jednej rzeźby jest długim procesem. Musi być zachowana pewna ciągłość, bo tego wymaga materiał. Szkic jest mi potrzebny tylko do określenia pewnego konceptu. W procesie twórczym najważniejsza jest wyobraźnia.

E. K.: Czy szkło jako materiał wyzwala czy ogranicza? Na ile materiał determinuje formę?

M. R.: Dzisiaj wydaje mi się, że ogranicza. Jestem bardzo związana ze szkłem, czuję się szklarką i teraz nie wyobrażam sobie pracy w innym materiale, ale myślę, że gdybym była w innym punkcie, to korzystałabym z innych materiałów. Zamieniłabym szkło na coś lżejszego, bo to pozwala na tworzenie w zupełnie innej skali. Szkło, jego techniki obróbki, proces przygotowania i wypalania masy szklanej w pewien sposób ogranicza, ale wiem, że szkła nie porzucę.

E. K.: Szkło jest niezwykłą materią, która pozwala na kontaminację walorów malarskich i rzeźbiarskich. Ty jednak w swoich pracach wystrzegasz się koloru, a jeśli się pojawia to jest bardzo zredukowany. Z czego to wynika?

M. R.: Rezygnuję z koloru na rzecz formy. Moje prace nie opowiadają żadnych historii, ponieważ nie interesuje mnie narracja i dekoracja w szkle. W swojej  twórczości  staram  się  uzyskać  rzeźbiarski charakter szkła. To forma jest dla mnie głównym nośnikiem, nie kolor.

E. K.: W swoich obiektach szklanych często wykorzystujesz lustra. Skąd pomysł na taką formę kreacji artystycznej?

M. R.: Pomysł zrodził się przypadkowo, gdy zobaczyłam, jak znajomy szklarz wyrzucał potłuczone lustra. Pomyślałam, że mogę to wykorzystać w swojej pracowni. Na przestrzeni lat bardzo często wykorzystywałam szkło, które było produktem ubocznym, jak odłamki wyrzucane przez zakłady szklarskie. Podczas studiów również bardzo często korzystałam ze stłuczki lub odłamków szkła. Dziś ten swoisty recykling uważam za wartość samą w sobie. Celowo zostawiam postrzępioną i ostrą krawędź, by w ten sposób wydobyć niebezpieczną naturę szkła.

 

Dziękuję za rozmowę.
Ewelina Kwiatkowska

 

Monika Rubaniuk – urodzona w 1972 r. we Wrocławiu. Studiowała w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Pięknych we Wrocławiu (obecnie Akademia Sztuk Pięknych) na Wydziale Szkła i Ceramiki. W 1996 r. uzyskała dyplom z wyróżnieniem w pracowni prof. Zbigniewa Horbowego. W latach 1996-2001 kontynuowała naukę na tej samej uczelni, na Wydziale Malarstwa i Rzeźby. Laureatka wielu nagród i wyróżnień (Stypendium Ministra Kultury i Sztuki, Stypendystka Rządu Greckiego, Wyróżnienie w konkursie „Szkło 95”). Brała udział w licznych wystawach zbiorowych i indywidualnych, m. in. European Glass Context 2012 Bornholm, Dania (2012), Flora. The Botanical Experience, Glasmusset Ebeltoft, Dania (2010), Szkło polskie XXI wieku, Muzeum Karkonoskie w Jeleniej Górze (2010), COCTAIL, Galeria BWA, Szczecin (2008), Sculpturen und Glasobjekten, Galerie Spiegel, Niemcy (2006). Autorka rzeźby ALATUS, znajdującej się przed Puro Hotel we Wrocławiu (2011). Jej prace znajdują się w stałych kolekcjach Muzeum Karkonoskiego w Jeleniej Górze, Glasmusset Ebeltoft (Dania) oraz w licznych kolekcjach prywatnych.
Partner: Muzeum Karkonoskie w Jeleniej Górze

ISSN 0039-8144

Informujemy, że w ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza, że akceptują Państwo otrzymywanie cookies. więcej informacji...